To już pewne, Page Rank dalej żyje!

6 Comments

Zacznijmy może od tego czym jest Page Rank. Jest wskaźnikiem określającym jakość naszej witryny, tak przynajmniej mówi nam Wikipedia. Pojęcie jest równie stare jak sama wyszukiwarka Google i każdemu kto choćby raczkuje w tematyce SEO obiło się ono o uszy. Google ostatnio niby zrezygnowało z używania, a może jedynie z pokazywania PR?

Tak czy inaczej oczekujecie teraz, że pokaże wam twarde dowody na to, że Page Rank żyje i Google dalej używa tego wskaźnika do wyznaczania jakości stron, a może i do ustalania pozycji w swojej wyszukiwarce?

Zasmucę Was, nie znajdziecie tutaj niczego odkrywczego, niczego co zaprzeczy albo potwierdzi działanie bądź niedziałanie Page Ranku. Dlaczego?

Bo nikt na to pytanie nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć, a sam artykuł powstaje jedynie z powodu ostatnio licznych wpisów na wielu blogach, w których autorzy starają się udowodnić, uprawdopodobnić swoje teorie.

I tu padło słowo klucz TEORIE. Choć równie dobrze pasuje tutaj słowo „interpretacje”, a już w 100% pasuję „nadinterpretacje”.

Swoją drogą piękny ten kielich na zdjęciu poniżej:

Kielich czy twarze?

Każdy widzi to co chce widzieć 😉

Możecie mnie teraz zbesztać za to, że ściągnęłam was na swój blog tym kłamstwem… Jednak czy rzeczywiście było to kłamstwo? Może po prostu umysł zmielony kolejnymi publikacjami popierającymi teorie spiskowe płata wam już figle. A może po prostu chcecie wierzyć, że Page Rank dalej żyje, ma się dobrze?

Faktycznie, niegdyś każdy kto ukochał sobie zajęcie polegające na sprzedaży linków, na wychwalaniu swojej grupy katalogów etc niemalże „szczytował” jak mu skoczyło „ciśnienie” – oj przepraszam Page Rank. Ileż to krzyku, ileż radości, a ile ściskania pośladów było, gdy toolbar pokazywał najnowsze zmiany? Dziś wielu z was tęskni za tymi czasami, oczekuje zmian, które nie nadejdą, nie pokażę się nic nowego… nawet jeśli cokolwiek się zmienia. I to znowu powstaje kolejne pytanie:

„Czy w ogóle coś się zmienia?”

Liczne wypowiedzi pracowników Google na temat Page Ranku stały się praktycznie poezją, a specjaliści SEO ruszyli do ataku tworząc swoje interpretacje. Więc mamy wiersz, w którym poeta opisuje piękno przyrody, bujne łąki, zielone lasy i gdzieś tam świegoczącego ptaka. Po co to robi? Oczywiście, tęskni za ojczyzną, przecież stworzył swój utwór w czasie zaborów, a sam poeta przebywał na emigracji w odległej o kilka tysięcy kilometrów Francji. Piękny pokaz prawdziwego patriotyzmu, miłości do ojczyzny… ale co jeśli po prostu siedział sobie na tej łące i najnormalniej w świecie zachwycił się pięknem natury przy butelce niepasteryzowanego browarku?

Toż to niemożliwe…

„Siadaj pała” – powie Pani od polskiego.

chomik

Mam nadzieje, że rozumiecie choć po części do czego dążę. Ludzie od zawsze doszukiwali się w każdej, nawet najmniejszej rzeczy „czegoś więcej”. Jakiegoś wzniosłego celu, jakiegoś przesłania. Podobnie jest dziś z nami. Od słowa do słowa, rozpoczynają się interpretacje Googlowskiej poezji, a my sami nie chcemy przyjąć do wiadomości najprostszego rozwiązania.

„Przecież w tym musi być coś więcej…”

Nie, nie musi!

Jednak każdy, kto ma jakieś zdanie ma rację. Przecież ten poeta mógł sobie sączyć tego browarka, gdzieś na północy Francji, siedząc na łące z przypadkową kobietą i dopadła do wena. W dodatku nawet przez chwilę nie pomyślał o Ojczyźnie, którą opuścił. Mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Pani od polskiego powie wam coś zupełnie innego – ale co ma powiedzieć, przecież nie siedziała w umyśle poety, nie powiedział jej osobiście o swoich intencjach, a ona sama przekazuje nam na kolejnej lekcji to co ktoś jej kazał, to co musi albo to co uważa za stosowne. Jak to by wyglądało, gdyby pracownik oświaty powiedział wyraźnie „Nie wiem” albo „Nie mam pojęcia co poeta miał na myśli”? Co jeśli takimi nauczycielkami są Matt i John w Google? Kto powiedział, że muszą znać całą prawdę na temat działania algorytmów Google? Mówią to co uważają za słuszne, to co mogą powiedzieć, a może to co trzeba, aby wyjść z „honorem”?

Podobnie jest z Page Rankiem, wszystko jest możliwe dopóki nie poznamy prawdy, a ją znają jedynie twórcy algorytmu, programiści pracujący na jego udoskonalaniem, ewentualnie jacyś inni pracownicy Google z wąskiego grona. Nikt z piszących o PR nie zna prawdy – bo niby skąd? Da się to zbadać? Pozornie tak, podobnie jak da się określić, że w każdej galaktyce istnieje wielka, czarna dziura. Opieramy się jedynie na spostrzeżeniach, na oddziaływaniach, na przypuszczeniach, a nie na faktach. One mogą być zupełnie inne od wszelkich teorii.

Tym samym, zanim przeczytacie kolejny artykuł, w którym ktoś przekonuje was, że zna lekarstwo na raka albo wie, że Page Rank dalej działa bądź nie, to pamiętajcie że „du…” jest zawsze z tyłu, a reszta to jedynie TEORIE.

ZNAJDZIESZ NAS NA FACEBOOKU

Polecamy także inne artykuły

Zobacz wszystkie artykuły
6 Comments
    • Łukasz
    • 24 lutego 2015
    Odpowiedz

    A czy to takie istotne czy PR istnieje czy nie?

      • Jacek Jagusiak
      • 24 lutego 2015
      Odpowiedz

      Właśnie chodzi o to, że to nie ma żadnego znaczenia. To tak samo jak z wiarą w Boga, chcesz to wierzysz, wtedy jego hipotetyczne istnienie nabiera jakiegoś sensu, ale jak nie wierzysz to udowadnianie czy istnieje czy nie istnieje nie ma największego sensu.

    • marcin
    • 24 lutego 2015
    Odpowiedz

    Tytuł jak na onecie:p

    A co do treści to mam podobne zdanie…

    Btw nie wiemczy to wina mojego telefonu czy strony ale strasznie ciezko sie pisze komentarz na telefonie

      • Jacek Jagusiak
      • 24 lutego 2015
      Odpowiedz

      Bo taki tytuł miał być;) Z tym pisaniem sprawdzę jeszcze;)

        • DMati
        • 24 lutego 2015
        Odpowiedz

        Miał być tytuł z jajem, a wzbudza irytację. Wystarczyło odpowiednio zredagować tytuł (są różne patenty, choćby emotka) i już by było wiadomo, że coś się czai.

        PS

        Komentarze krótsze niż 300 znaków nie będą przechodziły moderacji.

        Omsknęła ci się ta 3 z przodu czy 0 na końcu? Bo to z deczka przesada, nie tworzysz na tyle literackich treści aby móc wymagać dłuższych komentarzy. Przykładowo chciałbym napisać:

        „Spoko tekst, rozumiem, że dla jaj i taki pstryczek w nos w kierunku autorów konkurencyjnych blogów.” i co? Mniej niż 300 znaków = kosz?

          • Jacek Jagusiak
          • 24 lutego 2015
          Odpowiedz

          Hmm, jak wchodzisz do cudzego domu to właściciel ma prawo wymagać, abyś zdjął buty. Dlaczego ja nie miałbym prawa wymagać czegokolwiek na swoim blogu? „Nie chcesz zdjąć butów” – to nie wchodzisz;) Tytuł jest specjalnie taki a nie inny.

 

Leave a Comment